Zaczęłam pisać, kiedy miałam kilka lat. Moja pierwsza książka powstawała (czas przeszły – niestety – niedokonany) ponad dwadzieścia lat temu, choć nie mam jeszcze trzydziestu. Najpierw była niebieska zabawkową maszyna do pisania, zaraz po niej, otrzymany w okolicach pierwszej komunii, równie pierwszy – komputer.
Przechodziłam przez różne fazy fascynacji, które wpływały na to, o czym pisałam. Moje najwcześniejsze wspomnienia sięgają czasów wariacji na temat Kubusia Puchatka (od początku z ambicjami na przekłady zagraniczne) i opowiadań o dziewczynce, która chciała tańczyć.
Potem było wszystkiego po trochu, a w ostatnich latach totalny misz-masz, będący próbą odnalezienia odpowiedzi na pytanie “jak żyć?” pełną nadziei na choć częściowe zrozumienie, co mnie tak naprawdę interesuje, jak odnaleźć w tym wszystkim balans, polubić siebie, przestać się przejmować ludźmi i odkryć, gdzie chcę, żeby przebiegały moje granice.
Długo miałam wrażenie, że powinnam trzymać się jednej drogi, że skakanie z tematu na temat jest wynikiem nieogarnięcia, braku konsekwencji. Na szczęście dziś już wiem, że to właśnie te zmiany kierunków ułożyły mnie taką, jaką jestem. Oczekiwanie spójności i trzymania się jednej ścieżki od dziecka, nastolatki, a tym bardziej dwudziestokilkulatki, z perspektywy czasu wydaje mi się absurdem.
A jednak muszę przyznać, że zrobiło mi się ciepło na serduszku, gdy parę dni temu od jednej z Was dostałam wiadomość: ‘poznaję ten vibe’ – jakby mimo tych wszystkich zmian coś we mnie zawsze pozostawało niezmienne, niezależnie od tego, pod jakim ‘brandem’ tworzę i jak się ‘nazywam’.
Gdyby ktoś dzisiaj zapytał mnie, dlaczego piszę, odpowiedziałabym, że z miłości i wdzięczności dla kobiet. W nadziei, że będą miały szansę lepiej zrozumieć swoje położenie i okoliczności, które na nie wpływają. Piszę w sprzeciwie wobec kulturowych, religijnych, cywilizacyjnych i obyczajowych norm, które od wieków ograniczają naszą wolność. Piszę także dla mężczyzn, by dostrzegli swoją dziejową ignorancje i pychę, i zechcieli dążyć do tego, żeby stopniowo zacząć się od nich uwalniać.
Ostatnie lata pokazały mi, że pisanie nie musi być tylko formą autoekspresji, ale może stać się również potężnym narzędziem do zmiany. I choć moja twórczość przez lata przybierała różne formy, to zawsze pozostawała wierna jednej idei: odkrywania siebie i świata w sposób odważny i prawdziwy.
K.
Leave a comment